0

Wchodzą w życie poetki

26 lipca 2013, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 755

Piotr Pasiewicz

Przed naszym domem chłopcy z odległej okolicy kopią piłkę. Jesteśmy grzeczni, oni mniej. Ja jestem grzeczna, Paddy coraz mniej. Nie mogę się skupić, otworzyć okna, myśli galopują od łup do łup w słup. Afroamerykanin co chwilę wpada do naszego ogrodu, wychodzi ciężko z piłką. Trawka wypielęgnowana, przycięta, kwiatki – stratowane. Paddy nie wytrzymuje. Wychodzi i prosi aby poszli grać na boisko, albo przed swój dom. No i się zaczęło, ten co wpadał do ogrodu, wyzwał nas od ignorantów. Chyba mu chodziło o rasistów, ale mniejsza z tym. Jeszcze kilka takich wejść w moje kwiaty i będę rasistką do bólu, wstąpię do IRA jak będzie trzeba, wali mnie kolor skóry, uderza we mnie piłką, w głowę. No i co? Nooo przecież jestem ignorantką! Ku wolności! Pozwalam sobie przemilczeć doskonałość, z jaką robię się powściągliwa – a miało być tak pięknie, gdzie mój spokój, cisza? Przecież zamieszkałam na końcu świata! Zachowuję się jak powieściopisarka, tylko że nie wydałam jeszcze żadnej powieści. Zapamiętajcie – jeszcze! Pocieszył mnie Patten, że jego pierwsza książka sprzedała się może w czterystu egzemplarzach, luzik zatem. Wiedziona opatrznością nie wystawiam głowy przez okno, nie wypinam już piersi, nienasycona ciekawość tych za oknem niech się schowa. Nie ma już młodzieńców milczących, została jedynie wolność wewnętrzna. Cień wyobrażeń o spokoju. Początkowo myślałam, że ludziom chodzi o coś więcej, kiedy zwracają się do mnie za pomocą formułek. Próbuję sprowadzić rozmowę na manowce, bo przecież nie samymi formułkami człowiek żyje. Może chociaż coś o Bachu, Mozarcie? Nie, formułka wypowiedziana ludzkim głosem doprowadza mnie do szału. Wystarczy! Nie chce mi się. Tracę czas. Kombinatorki od pamięci potrafią odczytać partyturę, ale żadna nie potrafi wydobyć z siebie rytmu na miarę czasów, na miarę współczesnego układu sił. Rozkładają się artyści, mam na sumieniu ich czujność, uczę się uciekać. Rozrywam kody i uciekam z daleka od utrzymywanych przez państwo malkontentów, od słodkich chłopców, którzy nie potrafią dochować wierności. Bowiem to odprężenie sprowadza na manowce, wiedzie przez chińskie ogródki, a nie odkryte dźwięki, nie poezja, nie zainteresowanie szaleńcami, którzy wywołują wojny. Po prostu nie stworzę nic dla celów historycznych, nie mam warunków. Nawet gdyby wszyscy zostali w Dublinie.

0

Jeszcze przez chwilę o powietrzu

11 kwietnia 2013, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 692

Jestem daleko od ludzi. Blisko krów, owiec, koni. Jedni marzą o takiej chwili, jeszcze inni nie dopuszczają myśli, że mogliby opuścić centrum miasta. Kulturalnego centrum. Trudno mi sprecyzować, co znaczy kultura, czy w ogóle coś dzisiaj znaczy? Może chodzi jedynie o wypicie kilku piw, a może o teatr, koncerty, galerie? Z pewnością nie galerie handlowe. Czytaj dalej…

2

Literatka na wyspie

5 października 2012, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 933

Co jakiś czas zdarza się, że połykam uczucie: nic nie jest ważne. Dzisiaj sobie poprzemawiam, bo nikt nie ma na mnie wpływu. Z różnych przyczyn, również z natury. Taka jestem i już – niezależna. Kto lubi, kiedy ktoś inny robi go bez zażenowania na szaro? Tak się mówi, podobno. Mogłabym dosadniej, ale sami użyjcie sobie tego słowa, najczęściej można je przeczytać na murze albo pod mostem w każdej części świata, w Dublinie też. Mój dziesięcioletni bratanek złapał krawat na oczepinach, czy to znaczy, że za rok się ożeni? Też coś. Czytaj dalej…

2

Wypadkowa

12 lipca 2012, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 1 156

Ktoś tam interpretuje filozofów, inny parafrazuje Szymborską, a jeszcze inny nie pamięta daty urodzin swojej ukochanej. Ścierają się ze sobą pewności i niepewności. Najbardziej liczy się tu i teraz. I nie ważne, kto ma rację. Istotą problemu jest zaangażowanie. Tak, to skomplikowana mapa, na której jest wszystko. Od smaku kawy, rodzaju pasty do zębów, po tapetę, hałas zza ściany, czy plamy na tapicerce krzesła. Robię pewien wysiłek i wytrzymuję kilka lat. Czasami jest lepiej, innym razem gorzej, ale wytrzymuję, bo wierzę, że przyjaciele są na całe życie. Fakt, nie podlewałam mu kwiatów, ale o muzyce, smaku imbiru i węgierskiego tokaju mogliśmy gadać i gadać. Nagle jednak coś się zmieniło Czytaj dalej…

2

Rysiek

2 kwietnia 2012, kategoria: Beata Wincza, liczba wyświetleń: 1 149

Bieda podobno kształtuje charakter. Być może. Prawdą jednakowoż niezaprzeczalną jest, że bieda to domena artystów niedocenianych. Taki na ten przykład Norwid. Dziś poeta uznany, ceniony, ma ulice swego imienia w każdym większym szanującym się mieście, a ówcześni miłośnicy sztuki pozwolili, żeby umarł w nędzy. Nawet podnoszenie z bruku fortepianu Chopina nie pomogło. Bo sam pianista to już inna bajka. Chociażby przez fakt posiadania instrumentu. Nie każdego było stać na skrzypce, a niektórzy to nawet własnoręcznie musieli sobie fujarkę z lipowego drewna wystrugać. Pianino już byłoby czymś, a co dopiero fortepian! Instrument zawsze drogi, a w dodatku, z racji gabarytów, nie mógł być przechowywany w byle kawalerce czy piwnicznej izbie. Można więc podjąć domniemanie, że Chopin był wyjątkiem? No można! Materialny dostatek za życia szedł w parze z bogactwem i galopującą karierą, a i teraz, jako że jego muzyka była „przepojona”, ma swój trunek wyskokowy, całkiem zresztą zacny. Czytaj dalej…

0

Wyjście spod lodu

13 marca 2012, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 1 051

Coś miałam napisać na temat profesorów, ogórków małosolnych, audycji radiowych i czegoś tam jeszcze, ale nie chce mi się. Nie, bo nie. Nagle ulica się wydłużyła, tramwaj przyjechał spóźniony i jestem do tyłu. Ewa powiedziałaby krótko: dziadostwo. Czy muszę ciągle z tymi bicepsami, irokezem na głowie pokazywać niezależność? Ostatnio czytam po kątach wiersze Roberta Rutkowskiego i kurczę się. Czytaj dalej…
3

Poranna refleksja

14 lutego 2012, kategoria: Paweł Brzeżek, liczba wyświetleń: 1 030

Obudziłem się dzisiaj rano z narastającym bólem gdzieś we wnętrzu swojego jestestwa, bólem który wyraźnie sugeruje, że wczoraj znów oddawałem się kompulsywnemu uderzaniu głową w cyferblat własnego życia, próbując wyrwać każdą jedną chwilę z tego, co wydawało się być dobrą zabawą, a było zwykłym formatowaniem partycji świadomości. I tyle z tego dobrego, że wspomnień niewiele zostało z poprzedniego wieczora  – jedynie fizjologiczne objawy przedobrzenia, które w gruncie rzeczy są lepsze od codziennych intelektualnych objawów przedawkowania rzeczywistości. I tak właśnie powitałem nowy, zupełnie nowy i niezużyty dzień poranną refleksją, podobnie bezproduktywną jak towarzysząca jej poranna erekcja, dzień, którego jedynym plusem jest perspektywa porannej kawy, o tyle niewinnej i nieszkodliwej dla zbolałego ustroju, że i tak niedługo po wypiciu, odbędzie drogę powrotną – do Krainy Wiecznych Łowów (chociaż stylistyczno-retoryczne pobudki nazywania w ten sposób mojej muszli klozetowej są dla mnie w tym momencie niezupełnie jasne).

O tym jak drastyczny jest mój stan świadczy niezbicie fakt, że nie odpalam od razu swojego laptopa – i to nie wcale ze względu na nieznośny szum i warkot zapchanego kurzem i resztkami jedzenia mechanizmu, ale ze względu na warkot i jazgot internetowego szaleństwa. Umowy handlowe dotyczące zwalczania obrotu towarami podrabianymi, niemowlaki rozbijające głowy o progi, a także szyici zbrojący się nuklearnie przeciwko Wielkiemu Szatanowi – czasami chciałbym wierzyć, że to co dzieje się w necie, pozostaje w necie, i że jest to jedynie wirtualna rzeczywistość składająca się z niezrozumiałego dla mnie binarnego kodu. Czytaj dalej…

3

O harmoni…jce

23 grudnia 2011, kategoria: Felietoniści, Grafomanka, liczba wyświetleń: 1 214

Subject: Fwd: O harmoni…jce
D
ate: Fri. 23 Dec 2011 19:40:12 +0200
From: Grafomanka <muza_graf@allarte.pl>
To: Mistrz <miszcz@allarte.pl>




Mistrzu!

Na jakim ty świecie żyjesz? Że się tak prosto z mostu zapytam. Katarzyna i tak dalej, zwana za przyczyną korzystnej koneksji małżeńskiej księżną, miała święte prawo nabyć nieharmonijną harmonię. Mogła nawet całą filharmonię kupić a za resztę, o ile by takowa została, harmonijkę ustną. Nic nam albowiem do tego, jak księżna pieniądze wydaje. Pewnie, że dla jej wizerunku niekoniecznie zewnętrznego lepiej by było, gdyby część kwoty przeznaczyła na dzieci głodujące w Etiopii, a za resztę uratowała tygrysa bengalskiego. Niemniej jednak dobrze, że w ogóle wydaje, a nie trzyma w skarbcu.

- Bo? – pewnie zapytasz.
- Bo napędza – odpowiem – W sensie, że koniunkturę. Czytaj dalej…

Tagi: , , ,

4

Fwd: Harmonijna asymetria

2 grudnia 2011, kategoria: Mistrz, Mistrz i Grafomanka, liczba wyświetleń: 3 086

Subject: Fwd: Harmonijna asymetria
Date: Sun, 28 Nov 2011 20:20:42 +0200
From: Mistrz <miszcz@allarte.pl>
To: Grafomanka <muza_graf@allarte.pl>

Poruszając się po obszarach powszechnie uznawanych za niebezpieczne, potencjalnie szkodliwe dla zdrowia, a nawet życia, a przynajmniej zwiększających ryzyko wystąpienia objawów ze strony przewodu pokarmowego, a więc kiedy z wypiekami na twarzy przeglądałem plotkarskie portale internetowe, odkryłem Muzo moja Najłaskawsza, rzecz niebywałą – słynna Katarzyna Elżbieta Mountbatten-Windsor, księżna Cambridge de domo Middleton, znana również jako Kate, małżonka następcy tronu brytyjskiego Wilhelma (powszechnie zwanego Wiliamem), zapłaciła 50 tyś funtów szterlingów za swoje, teraz już nie mniej słynne niż ona sama, zęby. A dokładniej za ich naturalną idealność, nazwaną przez fachowca, który jest tych zębów autorem – harmonijną asymetrią. Czytaj dalej…

3

Kopytka

1 listopada 2011, kategoria: Piotr Mosoń, liczba wyświetleń: 1 094

Warszawa. Bufet gdzieś na tyłach, w przepastnym brzuszysku Teatru Narodowego. Zapaćkane na żółto ściany. Trzy stoliki przykryte plastikową kraciastą ceratą. Białe wazoniki. Solniczki i pieprzniczki. Miejsc wszystkiego dziesięć, bo pomieszczenie jest tak małe, że dwa z trzech stolików są przystawione do ściany. Biała, no może kiedyś biała, firanka w jedynym oknie.  W powietrzu zawieszony gęsty olejowy zapach. Zapach wielokrotny. Jakby ktoś smażenie na oleju podniósł do potęgi. Co najmniej drugiej. Jakby sam zapach chciał zakomunikować: przetrwają najwytrwalsi, i ci co mają katar. Czytaj dalej…

Kalendarz

Wrzesień 2016
P W Ś C P S N
« lip    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930