Artysta czy rzemieślnik

31 maja 2010, kategoria: Beata Wincza, Felietoniści, liczba wyświetleń: 4 049

Zwiewna i ulotna. Dziś jest, a jutro powędruje gdzieś na manowce i szukaj…  Weny w polu.

Wena, panna ładna, zgrabna, słodka i niestety mocno kapryśna.  Pojawia się i znika, niczym Józek w popularnej piosence Bajmu. I podobnie jak rzeczonemu Józkowi, jak się pojawi,  żaden szanujący się artysta  „nie daruje jej tej nocy”.

Pewien Krzysztof, pisarz, dziennikarz i podróżnik, twierdzi, że w byciu artystą talent nie przeszkadza. Przydaje się, owszem, ale nie jest najistotniejszym elementem układanki, której produktem finalnym jest powieść czy wiersz.

Pan Petek uważa, że najważniejszy jest warsztat w postaci: znajomości języka, w którym się pisze, zgromadzonych materiałów, wiedzy na temat tego co, jak, dla kogo, ile i na kiedy. Kwestię „za ile” dyplomatycznie przemilczę. Talent jako taki się przydaje, aczkolwiek nie jest elementem niezbędnym.

Reasumując, jeśli mamy wszystkie wymienione dane, to wystarczy zasiąść, przygotować kroplówkę z kawą (wlew dożylny zdecydowanie zajmuje mniej czasu) i po prostu napisać.

A Wena? Ma wolne. Rzemieślnik jej nie potrzebuje. Może więc sobie, panna Wena zrobić wakacje, poleżeć na łące, poganiać motyle albo… odwiedzić Artystę, który to, w przeciwieństwie do rzemieślnika, jej potrzebuje.

Wbrew pozorom artysta, żeby napisać coś i żeby to coś miało wartość większą niż papier, na którym zostało wydrukowane, potrzebuje dokładnie tego samego, co rzemieślnik. Musi mieć pomysł, potrzebuje warsztatu, niezbędne są mu narzędzia w postaci znajomości języka. Różnica miedzy jednym, a drugim polega na tym ulotnym czymś, co poetycko nazywa się właśnie Weną.

Gdzie jej szukać? W zasadzie to mogę służyć adresem. Niejaka Wena zwykle, w przerwach miedzy jednym a drugim natychaniem,  przebywa w okolicach Białego Boru, województwo zachodniopomorskie, w niezbyt wyrafinowanym, przydrożnym barze.

Kiedy znika,  to z szefem, złotowłosym Apollo, ładuje akumulatory  i pląsa w towarzystwie sióstr muz w rytmie niekoniecznie walczyka.

Dorwać Wenę nie jest łatwo, ale jak ktoś ją złapie to nie puszcza, dokarmia koktajlem z co lepszej literatury, muzyki i po prostu czeka, aż kapryśna panna Wena się odwdzięczy.

Prośby, groźby i błagania na nic się zdają. Wena rozdziela swoje wdzięki nierówno. Wedle własnego widzi, albo nie widzi jej się. Jednemu pełną garścią sypnie, innego ominie.

Najlepsze co może zrobić artysta, to czekać. Kiedyś Wena się odwróci, a wtedy najważniejsze to wykorzystać chwilę i nie darować jej tej nocy…

Rysunek: Andrzej Milewski, http://www.andrzejrysuje.cba.pl/?p=508

31 maja 2010 Beata Wincza, Felietoniści

Komentarzy: 16 do wpisu Artysta czy rzemieślnik

  1. Wena to wredna suka jest… po prostu

  2. Arkadiusz dnia 31 maja 2010
  3. Nie znam się na wenie, wychodzi, że jestem zwykłym rzemieślnikiem słowa, jak to mawia jeden z moich przyjaciół :)

  4. Małgorzata dnia 31 maja 2010
  5. Pazurzasty felietonik. Adres Weny prawdziwy?
    Pozdrawiam

  6. Adam dnia 31 maja 2010
  7. Rysunek był na zamówienie? Świetnie pasuje!

  8. Adam dnia 31 maja 2010
  9. Nawet jeśli wredna i na drugie jej Suka, to i tak ją lubisz? Prawda Arku?
    Nie wiem co to znaczy być artystą, rzemieślnikiem się nie czuję… ech smutne jest życie człowieka na rozdrożu, Małgosiu. Witaj w klubie;) Adamie, pazurki sobie piłuję codziennie, a jednak coś zostaje;) Dobrze, że jest ktoś kto tak świetnie rysuje. I ktoś kto potrafi taki obrazek wycyganić od autora.:)
    Pozdrawiam:)))

  10. Beata Wincza dnia 31 maja 2010
  11. U ciebie to chyba ta Wena na stałe zamieszkała. Przyznaj się;D

  12. Iza dnia 1 czerwca 2010
  13. Jeśli nawet to milczy. I nie ma zamiaru natychać;)

  14. Beata dnia 2 czerwca 2010
  15. Jest szansa na kolejne felietony? Zaglądam, zaglądam i nic:(
    Pozdrawiam wszystkich autorów:)

  16. Adam dnia 6 czerwca 2010
  17. Odpozdrawiam :) W imieniu autorów.

  18. Beata dnia 6 czerwca 2010
  19. Wychodzi na to, że ani ze mnie Rzemieślnik (piszę nieregularnie, grosza złamanego nie zarabiam, często mam w d…duszy te całe pisanie hehe ) ani Artysta ( wcale nie muszę mieć pomysłu, natchnienia, weny, jak zwał tak zwał, żeby coś skrobnąć)
    Aż się sama boję wniosku ;)
    Ale Grafoman też ładnie brzmi, nie? ;)
    Pozdrawiam ciepło i gratuluję tekstu! Oraz wirtualną kawą częstuję, aby Wenę może zapachem skusić… ;)

  20. Pozytyw_ka dnia 9 czerwca 2010
  21. Rozumiem Pozytywko. I dziękuję; kawy i pacierza nie odmawiam ;)

  22. Beata dnia 10 czerwca 2010
  23. Jakoś smutno zabrzmiało te „rozumiem Pozytywko”… mam nadzieję, że wiesz, że ja o sobie? Niech Cię ręka boska broni pomyśleć coś innego! Bo znajdę i tyłek przetrzepię :) )
    Buziak!;)

  24. Pozytyw_ka dnia 10 czerwca 2010
  25. PANNA WENA:) DO MNIE PRZYCHODZI MŁODZIENIEC DŁUGOWŁOSY, INNYM RAZEM DOJRZAŁY MĄDROŚCIĄ PUSTELNIK O OCZACH JAK OTCHŁAŃ-BEZDENNYCH, NIEOKREŚLONYCH I ZAPATRZONYCH DO ŚRODKA. A WCZORAJSZEGO PORANKA, NOCA PRAWIE JESZCZE, ZBUDZIŁA MNIE CISZA I NAGŁY GŁÓD SŁOWA…PISAŁAM, ALE WOKÓŁ ŻYWEGO WENNEGO DUCHA WYPATRZYĆ NIE ZDOŁAŁAM…

  26. iza dnia 16 lutego 2011
  27. Wena to jedno, a praca to drugie. Wystarczy 10% tej pierwszej, bo prócz geniuszy nikt jej więcej nie posiadał.Tylko politycy na wyżyny wspinają się sprytem. Pozdrawiam Wszystkich pisarzy i komentatorów. Władysław Panasiuk z Chicago

  28. Władysław dnia 29 kwietnia 2014
  29. I really enjoy reading on this website, it holds great articles. Don’t put too fine a point to your wit for fear it should get blunted. by Miguel de Cervantes.

  30. Thomas dnia 26 października 2016
  31. Where To Buy Cheap Generic Cefuroxime 250mg in Baltimore

  32. James dnia 13 kwietnia 2017

Zostaw komentarz