Błaznować, czy nie błaznować?
9 sierpnia 2010, kategoria: Aneta Bilska, Felietoniści, liczba wyświetleń: 308
Ktoś, kto nie umie tańczyć, nie powinien tego robić. Nie przy ludziach. Bo wychodzi na głupka. Czy kogoś, kto pisać nie umie, a pisze i, co gorsza – pokazuje to światu, też można nazwać głupkiem? A może pozwolić mu lepiej na jego grafomaństwo i nie przejmować się nim? Ktoś kto nie umie pisać, ale uważa się za wielkiego pisarza jest jak jeden z tych wielu weselnych gości, którzy to uważają się za najlepszych tancerzy. Wpadnie taki na parkiet i zaczyna wywijać. Tam się przewróci, tu partnerowi na palec nadepnie. Wmiesza trochę pseudobreak dance’u, połączy go z niby tańcem klasycznym. Niby-tancerz sobie tańczy, a wokół niego wirują pary, które nie szukają poklasku. Tylko spod ukosa łypią na szaleńca zastanawiając się, po co właściwie robi z siebie takiego kretyna.
Patrząc na niektóre wypociny (na ten przykład felietony Anety), szybko można odnieść wrażenie, że jesteśmy takimi szaleńcami-tancerzami.
Z punktu widzenia psychologii, czy animacji kultury, pisanie, pisarstwo, literatura, tworzenie jest celem samym w sobie. Jest terapią. Liczy się proces twórczy, a nie efekt końcowy, jaki się osiągnie po ramotowatym maratonie. Nie wiem, czy lepiej pozwolić takim pisać, czy lepiej od razu spalić na stosie? Ostatecznie co mi tam? Co im tam? Co wam tam? Niech sobie piszą. Nie trzeba ich czytać. Żeby tylko tak się nie mądrzyli. Żeby tylko nie błaznowali.
Czy tylko mi jest za takich wstyd? Za siebie też się wstydzę. No, ale ostatecznie mnie też nikt nie musi czytać. Czytam taki chociażby sztampowy wiersz i myślę sobie – Co to do ch*** jest? Ale nie to jest najgorsze.
Uznajmy, że to taka terapia. Że ktoś tam sobie pisze dla samego pisania. Ok. Publikuje to. Ok. Najgorsze jest to, że ten ktoś zakłada Kółeczko Wzajemnej Adoracji (czytaj też Kółeczko Literackich Animozji Zewnętrznych). Członkowie wnoszą swój kapitał. Czyli pozytywne opinie na temat gniotów. I nie wierzę, że nie widzą, że te ich teksty, czy co innego tam sobie tworzą, to bezkresne literackie łachmaniarstwo. I tak sobie komentują „oh oh, jakie to głębokie”. Ci spoza KWA czy jak kto woli KLAZ są niczym innym jak cholerną subiektywną masą. Są jak te paczki psiapsiółek z gimnazjum, które wydalą cię ze stada, jak nie powiesz, co robiłaś z Jankiem wczoraj wieczorem.
Ja wiem, że się powtarzam. Tylko tak sobie myślę, gdzie w tym wszystkim są osoby, które nie tylko potrafią dobrze pisać, ale i przy okazji potrafią docenić to, co warte uwagi u początkujących literatów? No gdzie?
Foto: reprodukcja, Jan Matejko, „Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony wobec straconego Smoleńska„, 1862,
Komentarzy: 8 do wpisu Błaznować, czy nie błaznować?
Zostaw komentarz
Kategorie
- Felietoniści (50)
- Aleksandra Stolarczyk (1)
- Aneta Bilska (12)
- Beata Wincza (5)
- Dominik Łaciak (1)
- Ewelina Morawska (3)
- Marek Piechocki (3)
- Małgorzata Południak (12)
- Miłosz Bagiński (2)
- Monika Stocka (1)
- Paweł Brzeżek (1)
- Piotr Mosoń (1)
- Łukasz Gamrot (1)
- Łukasz Kołodziej (4)
- Mistrz i Grafomanka (17)
- Grafomanka (9)
- Mistrz (8)
Kalendarz
Najczęściej czytane
- Artysta czy rzemieślnik - wyświetleń: 2 076
- Amatorki dobrej kawy w poszukiwaniu ulgi* - wyświetleń: 1 282
- Fwd: Mistrzuniu! Drogi! - wyświetleń: 1 184
- Grzech zaniechania i kultura masowa - wyświetleń: 1 132
- O krytyce, krytykach i krytykanctwie… - wyświetleń: 1 127
oczywiście u nas na Allarte. Jesteśmy jedną wielką rodziną xD. Prawda, że nie wszystkie teksty są dobre, a co drugi, a może nawet więcej, dostaje najwyższą ocenę. Jednakże z twojego felietonu bije taka trochę wrogość. Osobiście bardzo dobrze go zrozumiałem. Zaletą tego felietonu jest taki drobny szczegół, że każdy czytelnik myśli, że kierujesz te słowa specjalnie do niego. Osobiście nie czuję się grafomanem, raczej poetą rozwijającym się. Co do kółek – o ile prawdą jest, że grafomani i niedojrzałe dziewczynki zakładają towarzystwa wzajemnej adoracji, o tyle nie uważam, że ludzie dobrze piszący wstawiający praktycznie co wiersz, najwyższą ocenę też są członkami takiego towarzystwa, z tym, że jest to towarzystwo na wyższym poziomie pisarskim. Uważam, że jest to spowodowane szacunkiem do autora, do jego twórczości i stylu pisania. I nie ma tutaj znaczenia, czy mi to pasuje czy nie. Jako młoda osoba jestem traktowany często bardzo krytycznie. Ale mi to nie przeszkadza, ponieważ mając 21 lat – sam zdaję sobie sprawę, że jeżeli Bóg nie zabierze mnie za rok z powodu choroby albo wypadku, to mam dużo czasu na naukę i publikowanie w moim przypadku ( czasami nawet nieco gorszego utworu) jest złem konieczny, dla mojego dobra. Felieton uważam, za dobry, ale nic on nie zmieni w zachowaniu społeczności literackich. Grafomania była, jest i będzie, tak samo pozostanie szacunek do autorów piszących dobrze, nawet jeżeli czasami napiszą nieco gorszy tekst. Napisanie takiego tekstu to nie jest nic złego. To tylko oznacza, że tym razem nie wykorzystałeś do końca swojego potencjału, że następnym razem znów napiszesz dobry tekst. Moim zdaniem, jeżeli osoba napisze 5 dobrych utworów i ten 6 będzie słaby, jeszcze bardziej przekonuje mnie, że ten poeta jest bardzo dobry, i że na jego szczęście jest po prostu człowiekiem.
dodam jeszcze,że ciężko docenić u początkujących literatów, kiedy przechodzą oni chociażby z http://www.granice.pl na http://www.allarte.pl i myślą, że są mistrzami świata, poetami nietuzinkowymi i brakuje im co najmniej pokory i cierpliwości. Są rogaci, a krytykę uważają za jakieś wypociny stetryczałych starców.
Wrogość tego felietonu wynika poniekąd z wrogości jaką darzą kółka wzajemnej adoracji osoby spoza towarzystwa. Tak czy inaczej z tą błazenadą jest w tym tekście bardzo subiektywnie – to są właściwie głównie moje odczucia, przemyślenia, jakie nasuwają mi się, kiedy chcę coś napisać. Czuję się jak taki właśnie tłusty wujek w za ciasnej koszuli, za krótkich spodniach, któremu się wydaje, że tańczy najlepiej z towarzystwa. Choć ja niestety widzę swoje wygłupy z daleka i jestem świadoma własnej śmieszności
pozdrawiam
Łatwo krytykować innych. Jeśli krytyka jest konstruktywna i bez uderzeń poniżej pasa, to ok. Mądry człowiek przyjmie ją z pokorą i wyciągnie właściwe wnioski. Ale jeśli obrażanie kogoś nazywamy krytyką, to ja się pytam: kim jest osoba wyśmiewająca? Lepiej zająć się swoim wnętrzem niż czyimś. Słabe teksty pójdą w zapomnienie, przetrwają te, które niosą coś więcej niż tylko pierwsze dobre wrażenie. A publiczna nauka (publikowanie i słabszych tekstów) bywa wskazana.
Felieton jest bardzo ciekawie napisany, napiętnuje kiepskich pisarzy, a porównanie użyte w tym tekście może otworzyć oczy nie jednemu amatorskiemu pisarzowi. Może dzięki temu felietonowi będziemy czytać mniej nudnych książek.
Pozdrawiam
każdy miał w klasie takiego błazna etatowego. Ale jak cała klasa jest nimi wypełniona – to już jest „małpi gaj”…
Pisać można raz słabiej, raz lepiej – jasne. Ale może trzeba się zastanowić, czy koniecznie publikować te słabsze…? Najgorzej, kiedy się nie ma wyczucia, co tak naprawdę jest słabe, a co nam się udało. Poniekąd tej trudnej sztuki uczą nas ludzie, podczas gdy Kółka Wzajemnej Adoracji są jak zepsuty kompas. I w ten sposób powstają te rzesze wujków słynących z opowiadania starych, nieśmiesznych kawałów…
Lelevinao, no to właśnie jak ktoś wystawi swoje teksty na widok to się dowie po reakcjach czy mu się powiodło pisanie czy też nie. No ale wyjątkami są te „kółka wzajemnej adoracji”. Wprawdzie się z nimi nie spotkałem, ale wierzę na słowo autorce
Ja piszę dla siebie ogólnie. Słyszałem, że zdolność twórczego myślenia da się rozwinąć, więc w związku z tym, że mam na tym polu spore deficyty, postanowiłem zacząć coś tam skobać. I nie interesuje mnie czy się podoba czy nie. Tzn dobra interesuje mnie, ale nie przejmuje się jak jest źle