List o Kazimierzu Furmanie

13 sierpnia 2010, kategoria: Felietoniści, Marek Piechocki, liczba wyświetleń: 214

W środę, 7 października 2009.

Julio!

Jak pisałem już meilu, nadal jestem u mojej Mamy. Wczoraj mieliśmy małą sprzeczkę – chciałem jechać do domu. Mama uważała, że za krótko tutaj jestem. Więc jeszcze dzisiaj…

Czytam. Niewielka książeczka, więc i czytania krótko. Dwie godziny zapewne. A powieść znakomita: Alessandro Baricco „Jedwab”. 106 stron zaczytania!

Wiele zdań chciałbym Ci zacytować, może opowiedzieć treść. Ale wiem, że będziesz wolała sama przeczytać. Więc polecam! Może tylko: „Jedwab” Alessandra Baricco to jedna z najgłośniejszych powieści włoskich ostatnich lat i światowy bestseller. A ja znowu „w tyle” – bo nawet nie wiedziałem, że taki pisarz istnieje!

Kiedyś, kiedy mieszkałem w Warszawie, byłem bardziej „na bieżąco” – przesiadywałem na empikowej podłodze pomiędzy regałami, gdzie nowości, i przeglądałem, czytałem. Często kupowałem. Tak poznałem wielu. Chociażby wcześniej nieznanego mi Charlesa Bukowskiego. A sięgnąłem po jego książkę dla polsko brzmiącego nazwiska. I zafascynowałem się. Dzisiaj mam wszystko co napisał.

No właśnie! Miałem Ci już wcześniej napisać o „wydarzeniu” w Miasteczku G. A wydarzeniem tym doroczne wręczanie nagród od Prezydenta Miasta za osiągnięcia w dziedzinie kultury. Zostałem zaproszony na ono wręczanie! Tego roku były trzy nagrody – zawsze w postaci stylizowanych motyli – to rzeźby Andrzeja Moskaluka, tutejszego artysty rzeźbiarza. Moim zdaniem, tegoroczna edycja, przyznanie nagród bardzo sprawiedliwe, „bezkolesiowe”.

Za całokształt pieśniarka, Guru młodzieży i dorosłych – osoba niezwykle empatyczna, Ela Kuczyńska, wokół której zawsze aura dobroci, uśmiechu…, Przemysław Raminiak – czołowy teraz pianista jazzowy – człowiek skromny, uczciwy w swej pasji. Trzecią osobą – i może dlatego Ci o tym wydarzeniu piszę – poeta – Kazimierz Furman! Poeta z mojego pokolenia – tyle że z dorobkiem. Dwanaście tomików poetyckich, liczne nagrody, wyróżnienia na konkursach. Wpisany swoją niekonwencjonalną postacią w pejzaż Miasteczka G. To „Miasteczko G.” – Jego autorstwa prześmiewcza nazwa Gorzowa Wielkopolskiego – zaścianka na zachodnich rubieżach RP.

Cóż. Z Kazimierzem znamy się od lat. W piątek skinęliśmy sobie przyjaźnie głowami – czy mam się wstydzić przed sobą, być zażenowanym, że jestem zdrowy, jeszcze wyprostowany, a On na wózku inwalidzkim obwieszonym jakimiś woreczkami ? Ktoś w grupce osób stojących przy wejściu zaszeptał: „na własne życzenie”…

Nooo, pił, palił, nie „chodził po lekarzach”…

A to Jego:

Urodziłem się na cudze nieszczęście

Martwię rodzica od najmłodszych lat

I dokuczam życiu

Wywołując skandale na jego ulicach

I karmi plotka głodne usta tłumu

Taki był, jest nadal! A w innym wierszu pisał:

Obnoszę zgryzotę i wściekłość

Zmęczonymi krokami po ulicach miasta…

Obnoszę życie którego dość nigdy

Jakbym nie człowiekiem był

A żalem

Wyciosanym w krzyż

Z ramion siwej brzozy

Ani mi gdzie twarzą się skryć

Ani samotnością zbiec

Ani w sobie człowieka zapomnieć odnaleźć

A wokół tyle gościny

A może Go nie znałem? Może Jego pijane wypowiedzi, które mnie irytowały, były czymś, czego nie rozumiałem, bo „bez Niego” – „Niego Poety”, Poety „do końca”?

A to z tomiku ostatniego, za który ten „Motyl” prezydencki:

X  X  X

Nie mam już sił

I nie mam czasu

By się sponiewierać

Powiem tak

Gdyby mnie tutaj nie było

Nie byłoby problemu

Jeżeli jestem

Jest

Mam prawie wszystkie tomiki Kazia, to znakomita poezja. Napisałem dwa teksty poetyckie (?) o nim. Ten drugi zamieszczę w swojej książeczce, co to się ma niebawem drukować . Owszem, jest niezbyt dogłębny, mało metaforyczny. Jednak zapisem pewnego obrazu, sytuacji.  Obrazu z Kazimierzem Furmanem jakim go znam. Może powierzchownie. I może mi wstyd!

Jeśli zechcesz, to poślę Kaziowe tomiki do poczytania. O! Lepiej! Rozepnę – bo to książeczki niewielkie – i zaniosę do kserowania. Tak! Tak będzie lepiej!

Tymczasem pozdrawiam. I już czekam na odpowiedź!

Marek

13 sierpnia 2010 Felietoniści, Marek Piechocki

Komentarzy: 4 do wpisu List o Kazimierzu Furmanie

  1. Tak naprawdę chyba nikogo do końca nie znamy. Bardzo możliwe, że „znamy” tylko tyle na ile pozwala i ile chce siebie odkryć drugi człowiek.
    Pozdrawiam
    PeeS. Kserowanie książek? To nie uchodzi…;D

  2. Grafomanka dnia 13 sierpnia 2010
  3. Trudno jest poznać do końca drugiego człowieka. Może dlatego, że pokazujemy tylko to co pokazać chcemy?
    Pozdrawiam
    PeeS. Kserować? To nie uchodzi! Chyba…;)

  4. Grafomanka dnia 13 sierpnia 2010
  5. Kaziu był jak ptak, tak samo żył… Dziękuję Marek.

  6. Małgorzata dnia 13 sierpnia 2010
  7. Pewnie nie uchodzi. Ale jak już „nie idzie” kupić a ma się jeden egzemplarzyk to trzeba jakoś sobie radzić!
    Podziękowanie obu Paniom za zajrzenie!
    ):-)

  8. Marek dnia 14 sierpnia 2010

Zostaw komentarz



Kalendarz

Sierpień 2010
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Najczęściej czytane