O rzetelnej ocenie

26 października 2010, kategoria: Aneta Bilska, Felietoniści, liczba wyświetleń: 281

Portale internetowe typu „dodaj coś od siebie i oceń” są siedliskiem inspirujących tematów i tylko siedzieć i przebierać w tej jakżeż płodnej kopalni.  Jednym z nich jest kwestia oceniania piszącego przez piszącego. Inaczej – czy piszący może ocenić jak zwykły czytelnik? Pytanie może głupie, ale jeśli dłużej o tym pomyśleć, wychodzi całkiem interesujący dylemat. Skoro już piszemy, to chcemy z reguły, żeby to się komuś spodobało. Tylko komu? Mam na myśli tę grupę osób, która powinna odczuć satysfakcję z czytania jakiegoś tekstu. Niekoniecznie satysfakcję pod tytułem „on napisał tak gówniano, a ja umiem lepiej”.

Może na początek lepiej zdefiniować o co chodzi z „piszącym”. Zatem „piszący” to w tym przypadku ktoś, kto tworzy coś swojego, a przy okazji oddaje to do oceny przez innych piszących, podczas gdy sam również ocenia prace innych piszących. Piszący zwykle pojawiają się na portalach takich jak ten i wiele innych. Po tym, jak przedstawiłam bardzo jasną definicję klasycznie wyliczającą, możemy przejść do meritum.

Kim więc ma być grupa docelowa odbiorców naszej pisaniny? Mają to być inne osoby piszące, czy zwykły czytelnik? Ostatecznie zależy nam na rzetelnej opinii, przyjmijmy, że takiej, która pomoże nam dalej zmierzać drogą ku sukcesowi, a nie takiej, która wychwala pod niebiosa. Ci, którzy piszą i oceniają mogą nawet coś mądrego na ten temat powiedzieć. Doradzą, wyrażą konstruktywną krytykę albo… sponiewierają. Wtedy to już krytyka dla samego krytykowania, ale o tym już było i wracać do tego nie będę, bo i po co? Z drugiej strony, inny oceniający piszący wcale nie musi spojrzeć na naszą twórczość obiektywnie. Właściwie, jeśli się nad tym zastanowić, jest to niemożliwe. Taka osoba ma już wyrobiony własny styl. Gorzej, gdy trafimy na takiego piszącego, który nie tylko ma wyrobiony własny styl, ale i uważa go za jedyny słuszny i najlepszy (co swoją drogą jest dość narcystyczne). Nie będzie mu się podobało nic, co wyjdzie spod pióra innego niż jego własne. Jego opinie może lepiej po prostu uznać za niebyłe, a skupić się na tych od osób, które w pisarstwie już „siedzą” od dawna.

Jest też coś, co mnie martwi bardzo jeśli chodzi o ten temat. W naszej polskiej mentalności jest niestety głęboko zakorzeniona i nieodparta pokusa podcinania komuś skrzydeł, niezależnie od tego, czy to, co robi ta osoba jest dobre czy też nie. Ot! Trzeba skrytykować. Napiszmy gościowi, że jak ma zamiar utrzymywać się z pisania, to lepiej niech się rzuci na linkę. Apeluję zatem jeszcze do nielicznego grona osób, które czytając ten wywód dobrnęły aż do tego momentu, aby nie otwierały paszczy, kiedy nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia. To zaoszczędzi wielu osobom niepotrzebnych nerwów, a poza tym pozwoli spokojnie się wypowiedzieć tym, co mają rzeczywiście coś do powiedzenia z UZASADNIENIEM. Niezależnie od płci, wieku, czy nawet rasy i wyznania nie ma na świecie dla człowieka nic bardziej irytującego nić stwierdzenie, że „nie, bo nie” albo „bo tak”. Czasem pomiędzy piszącymi łatwo wyczuć jakieś antagonizmy. Być może to obawa, że ktoś jest lepszy od nas, a być może jest to coś na zasadzie konkurencji. Niemniej jednak trudno jest się od drugiego piszącego spodziewać rzetelnej oceny, choć nie twierdzę, że takie się nie zdarzają. Można też podejść do tego inaczej. Trzeba zaznaczyć, że jest pewna subtelna różnica pomiędzy jednym piszącym, a drugim piszącym. Otóż jeden piszący tworzy dopiero od niedawna, czyli w pewnym sensie sam jeszcze jest żółtodziobem. Drugi piszący ma na swoim koncie trochę publikacji, nagród i może nawet zdobył już jakieś wierne grono czytelników. Problemem na jaki napotykamy na portalu internetowym typu „dodaj coś od siebie i oceń” jest to, że nigdy nie jesteśmy do końca pewni, z kim mamy do czynienia, a jedyną podstawą na jakiej możemy cokolwiek sądzić, jest to, co napisał i zamieścił drugi, oceniający piszący. Trochę to zawiłe, ale taka jest rzeczywistość.

Tylko czy to, co sami piszemy ma się podobać temu, kto zna się na pisaniu, nam, czy może czytelnikowi, który po prostu chce się nieco rozerwać albo szuka pożywki dla intelektu? Jeśli poddać to głębszej refleksji, to przecież kiedy coś jest dobrze napisane, będzie podobać się każdemu i przed wszelką krytyką obroni się samo.

26 października 2010 Aneta Bilska, Felietoniści

Komentarzy: 5 do wpisu O rzetelnej ocenie

  1. „Apeluję zatem jeszcze do nielicznego grona osób (..) aby nie otwierały paszczy, kiedy nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia.”

  2. Małgorzata dnia 26 października 2010
  3. właściwie im więcej krytykują tym lepiej. słabe książki dobrze się sprzedają

  4. lm dnia 26 października 2010
  5. Lubię cię czytać Anetko :)

  6. Kwaku dnia 26 października 2010
  7. Nudzą mnie już felietony Anety na temat krytyki, krytykanctwa i rzetelnych ocenach. Może czas na jakiś inny temat?
    Jeśli chcesz to napisz jakiś podręcznik „Jak krytykować, rzetelnie oceniać i nikomu krzywdy nie zrobić” zamiast pisać go kawałek po kawałku w postaci nudnych felietonów…

  8. Krzysiek dnia 28 października 2010
  9. Krzysiek – to nie czytaj, jak Cię nudzą. Proponuję sobie znaleźć partnerkę i pójść z nią do łóżka, to może moje porady jak krytykować będą dla Ciebie zjadliwe.
    Pozdrawiam

  10. Aneta dnia 29 października 2010

Zostaw komentarz



Kalendarz

Październik 2010
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Najczęściej czytane