Śnienie

8 lutego 2011, kategoria: Felietoniści, Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 739

Leży przede mną „Nieznośna lekkość bytu”, a za kilka dni idę do teatru na spektakl „Kubuś i jego pan”. Byłam w minionym roku, ale przyjaciołom się nie odmawia, bo ze mną niby tak wesoło, tak przyjemnie, tak dobrze. A przecież uwielbiam Kunderę. I tak sobie myślę, że ze smutku się nie umiera. Nawet, jeżeli ten smutek drąży skałę. Dzień po dniu, dzień po dniu, mam wrażenie, że nigdy nie było inaczej. Kiedy leżę wieczorem i liczę puste łodzie, jakaś strona mnie odpływa. I niby już śpię, ale to wcale nie jest sen.

Wtedy zaczynam szukać spokojnego miejsca. Gdzie nie ma tego jazgotu, dziwacznych stworzeń, jedzenia modyfikowanego genetycznie, gdzie nie ma Internetu. Nie żałuję sobie. Więc pakuję się do jednej z łodzi i płynę z prądem. Możesz to zobaczyć, pod warunkiem, że masz wyobraźnię, jakieś multimedialne albo inne zdolności. Ciągnie się to niebo nade mną i ciągnie, słychać śpiew ptaków, no i oczywiście słyszę mężczyzn! Do cholery, przecież nie miało być żadnych mężczyzn. Krzyczą z daleka, że szukają kobiety. Macam się po piersiach, nie mam piersi, no proszę cię Małgośka, w co ty nas wpakowałaś. Byle nie było z tego chorobowego. Chwileczkę, wróć! Wywalam scenę z męskimi głosami i transformację płciową. Zdecydowanie jestem kobietą, z obfitym biustem i śpię na plecach, a w zasadzie odpływam.

Uwielbiam ten kraj, nic się nie rusza, nic nie mówi, nic nie krzyczy, nie stroi fochów. Bogato jest i zdrowo. Nie znam położenia geograficznego tego miejsca, ale z pewnością płynę na zachód. W końcu odważyłam się wstać, obciągnęłam spódnicę, ręką przeciągnęłam po gładkiej szyi. Każdego wieczoru moją kobiecością powinien zachwycać się mój mężczyzna i pieścić od kostek. Nie od kostek, od palucha! Pochylać się na wszystkie strony i w tym jednym wypadku, chaotycznie przebijać mur. Im więcej uderzeń, tym silniejsze doznania. Głowa na wysokości stóp i choćbym miała z tym murem nad głową wisieć pół dnia, to ja poproszę do tego snu tego jedynego mężczyznę. Mojego, którego nie zalewa krew, kiedy używam jego ręcznika i zapada się we mnie idealnie, tuż przed spuszczeniem rolet w sklepie z nabiałem. A skąd ten sklep na tym odludziu? Coś musimy jeść, w przeciwnym razie stracimy energię i lipa z wiosłowania.

Rozmawiamy o głupstwach. Opowiada mi, dokąd wypłyniemy jutro. Ile węzłów powinnam zrobić, żeby wrócić w to samo miejsce. Zaciągam się głęboko i wracam. Ktoś na dole słucha wiadomości, w oknach naprzeciwko palą się światła. Wychodzą ludzie, widzę ich tyłem. Pod oczy wklepuję krem na hemoroidy. Spróbuję przeżyć kolejny dzień. W windzie dwóch mężczyzn umawia się z dziewczyną na seks. To budzenie się jest okropne, nie znoszę tego. Kiedy wychodzę z windy koleś mruga okiem, ma do tego prawo, jednak rzucam przelotne zaklęcie, obyś na niej zdechł. No i znowu ten fatalizm.

Komentarzy: 19 do wpisu Śnienie

  1. O rany! Jakież eseisko! Jaka aktywność twórcza. Czy Ty kiedyś sypiasz i jadasz, Siostrzyczko? Pozdrawiam. Zachwycony…

  2. Andrzej dnia 8 lutego 2011
  3. Szkoda, że lekkość bytu, nawet jeśli jest nieznośna trwa tak krótko:)

  4. Grafomanka dnia 8 lutego 2011
  5. Zamiast komentarza:

    Recepta na niemożność zaśnięcia

    Wyobrażam sobie, że płynę po drugiej stronie jeziora – po tej złej jest plaża i ludzie. Płynę – równomiernie rozgarniam wodę rękoma. Słońce jest i odbija się w wodzie, a z brzegu zwisają gałęzie buków. I jest cisza. Tylko ten daleki szum (z tej cholernej plaży), a ja sobie płynę i jestem co raz dalej, i dalej. Woda jest ciepła, omywa ciało. Delikatnie jest. Natrafiam na wędkarski pomost, więc odpoczywam.

    Słońce. Leniwość. Ciało wysycha. Siedzę. W bezmyśleniu o czasie, powrocie, przychodzi taka chwila (bez zastanowienia, bez decyzji) i wsuwam się do wody. Płynę dalej. Później zawracam. Chłonę to płynięcie, swoją śmiałość ramion, nóg. Na wysokości plaży przepływam jezioro, wychodzę na pomost. Uśmiecham się do ludzi ale nie podejmuje rozmów, przechodzę. Zabieram ręcznik z barierki, siadam na rower i wracam do swoich lasów w Ł.

    Tak robię latem. Tak zamykam się w trudnych chwilach, tak niekiedy zasypiam.
    Płynę po drugiej stronie jeziora.

    (Każdy ma swoje metody na „ten świat”, na tych obok którzy są albo że ich nie ma… A Twoje pisanie, pomysł, zamysł – piękne i bliskie mi)!
    ):-)
    Z.M.P.

  6. Marek dnia 8 lutego 2011
  7. bardzo fajny tekst i bardzo mi się podoba

  8. nocny dnia 8 lutego 2011
  9. piękne..piękne…najpiekniejsze

  10. anna dnia 8 lutego 2011
  11. uhu:)

  12. Veron Nickt dnia 8 lutego 2011
  13. bardzo bliskie mojemu sposobowi przeżywania i czucia :-)

  14. malinconia dnia 8 lutego 2011
  15. Bardzo dziękuję za ten tekst.
    Trudno go komentować, ale ważniejsze jest delektowanie się nim, tak po prostu. Mmm… :)

  16. bi.bi. dnia 9 lutego 2011
  17. Margo, wiesz … Ty tak piszesz, że człowiekowi zaraz chce się pakować i „szukać spokojnego miejsca”, chce się sięgać po pióro i robi się tak jakoś mlecznie na duszy, miękko.

  18. moni dnia 9 lutego 2011
  19. Andrzej, nie mam czasu na pieprzoty :) śpię ile muszę :)

    Marek, recepta jak ulał, dla mnie tylko na wiosnę i lato :)

    Beato, przemijanie to moja zmora

    Nocny, Anno, :)

    Veron, ech

    Moniq, wzajemnie :)

    Bibi, chyba Ci odpisałam na blogu

    Moni, tak ma robić. Czyli nie jest źle.

    Dziękuję za poczytanie i refleksje.

  20. Małgorzata dnia 9 lutego 2011
  21. niesamowite to Twoje pisanie!
    …poplynelam sobie tak ta lodka i ten jedyny tez tam byl i sklep z nabialem :)
    i potem przebudzenie…ale kremu na hemoroidy pod oczy nie wklepywalam jeszcze;)

  22. Emocja dnia 10 lutego 2011
  23. Widzisz, okazuje się, że jest nie tylko do dupy :) działa idealnie, worki pod oczami, sińce zanikają :)

  24. Małgorzata dnia 10 lutego 2011
  25. TAKIE ŚNIENIE, TO JAK ULEPSZONE ŻYCIE…ZA TYM PRZECIEŻ GONIMY, ZA DOSKONAŁOŚCIĄ, TAKŻE BYTU. BARDZO DOBRY, OTWARTY TEKST. PODOBA MI SIĘ… TYM BARDZIEJ, ŻE TEMU PODOBNE EKSPERYMENTY SAMA WDRAŻAM:)

  26. IZA dnia 16 lutego 2011
  27. Czekam na Twoje eksperymenty Izo :) Dziękuję :)

  28. Małgorzata dnia 9 marca 2011
  29. Bardzo ładnie i sugestywnie; ciekawa literatura…
    Pozdrawiam, W.

  30. WalDemar dnia 25 marca 2011
  31. Miło Pana tutaj „widzieć” – dziękuję :)

  32. Małgorzata dnia 30 marca 2011
  33. niesamowite śnienie, w moje urodziny ;)

  34. Katrina dnia 27 grudnia 2011
  35. Katrina – dziękuję, że tu przywędrowałaś :)

  36. Małgorzata Południak dnia 28 grudnia 2011
  37. bycie tu, to rozkosz dla duszy. dziękuję :)

  38. katrina dnia 30 grudnia 2011

Zostaw komentarz



Kalendarz

Luty 2011
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28  

Najczęściej czytane