Listy hipotetyczne – recenzja
1 marca 2011, kategoria: Felietoniści, Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 283
Kochanie!
Dziękuję, że martwisz się o moje samopoczucie. Dziękuję również za listę książek i dwa kaktusy. Książki kupię już w poniedziałek. Kaktusy nie wiem kiedy wysadzę – nie mam ani ziemi, ani doniczek i chyba chęci. Wieje, więc wiesz: leżę w łóżku i staram się przetrwać zimę. Pewnie zastanawiasz się, co jadłam, co piłam? Ale to wszystko nie jest ważne. Jest taki autor, który swoimi nienagannymi manierami mógłby zawstydzić niejednego mężczyznę, no może oprócz Ciebie. A wiedzą muzyczną niejednego adepta tej sztuki. Tutaj przepadasz z kretesem. Kto dzisiaj pisze listy? No może oprócz nas. No, kto? Sztuka epistolarna wymiera, tak samo jak wieczne pióra, czy papier czerpany. A on mi przysłał swoją książkę „Listy hipotetyczne”. Znasz Zygmunta Marka Piechockiego?
To ten, co jeździ rowerem po lesie i nasłuchuje brzóz. Budzi we mnie te wszystkie intymne wspomnienia, kiedy biegam do skrzynki na listy, aby obcować z drugim człowiekiem. Dotykać emocje, ugniatać pod palcami mięsiste słowa. Aż w końcu zaspokoić ciekawość. Bo przecież to zwykła forma porozumiewania się. Wydeptana i formująca się z pokolenia na pokolenie. Zobowiązuje do odpowiedzi, albo przynajmniej do pełnego skupienia, by odpowiednio przyjąć intencje nadawcy. Kim są odbiorcy Marka listów? Mimo że zaadresowane do Pani En Suno, do Julii, Lucyny i innych dam, każdy czytam jakby był napisany do mnie. I tu się zaczyna barwne życie. Wiesz…? Nie jestem w stanie opisać tych wszystkich miejsc, muzyki, twórców, malarstwa. I mamy podobnego hopla. On uwielbia Bukowskiego, często o nim wspomina, mimo że jednak są zupełnie różni. Łączy ich szczerość i wrażliwość. Czuć to w listach. Wspomina nieżyjących artystów i cieszę się, że go poznałam. Jak wrócisz musimy go koniecznie odwiedzić. Zapraszał mnie już kilka razy do swoich lasów. Ale ja ciągle laptop i laptop. W jednym z listów znalazłam fragment wiersza Ginsberga. Lubisz go, więc kochanie – dla Ciebie:
„Nie jesteśmy workiem brudu, nie jesteśmy wstrętną tępą zakurzoną
lokomotywą bez duszy, wnętrze każdego z nas to piękny słonecznik,
każdemu z nas dane jest własne nasienie i dane są inne ciała, złotowłose
nagie, które wyrastają na szalone czarne uroczyste słoneczniki o
zachodzie, a my śledzimy je pod cieniem obłąkanej lokomotywy na
nabrzeżu w San Francisco siedząc na stosach puszek,
doznając wieczornych wizji.”
Poszukaj w Google ilustracji z tej książki. Są bajkowe i takie ekscytujące.
Wracam do lekcji i czekam na Twój powrót.
Całuję
Mag.
Foto: Zygmunt Marek Piechocki
Komentarzy: 8 do wpisu Listy hipotetyczne – recenzja
Zostaw komentarz
Kategorie
- Felietoniści (53)
- Aleksandra Stolarczyk (1)
- Aneta Bilska (12)
- Beata Wincza (6)
- Dominik Łaciak (1)
- Ewelina Morawska (3)
- Marek Piechocki (3)
- Małgorzata Południak (13)
- Miłosz Bagiński (2)
- Monika Stocka (1)
- Paweł Brzeżek (2)
- Piotr Mosoń (1)
- Łukasz Gamrot (1)
- Łukasz Kołodziej (4)
- Mistrz i Grafomanka (17)
- Grafomanka (9)
- Mistrz (8)
Kalendarz
Najczęściej czytane
- Artysta czy rzemieślnik - wyświetleń: 2 200
- Amatorki dobrej kawy w poszukiwaniu ulgi* - wyświetleń: 1 410
- Grzech zaniechania i kultura masowa - wyświetleń: 1 265
- Fwd: Mistrzuniu! Drogi! - wyświetleń: 1 250
- O krytyce, krytykach i krytykanctwie… - wyświetleń: 1 206
Od dawna noszę się z zamiarem napisania listu! Takiego tradycyjnego! z banalnym początkiem: „w pierwszych słowach mego listu pozdrawiam Cię gorąco”…
Bardzo lubię pisać listy. Nie tylko do Miszcza;)
Czytać oczywiście też, może nawet bardziej?
W listach emocje są bardziej osobiste:)
poszperalam:) i kilka obrazow udalo mi sie odnalezc,cudowne,niczym ilustracje dla dzieci:) wesole,kolorowe i z pewnoscia pasuja do listow…ktorych,przyznaje- nie czytalam…musze po nie siegnac:)
Moje ukłony dziękczynne za jakże mile łechcące moją autorską próżność słowa listu-recenzji!
):-)
Z.M.P.
klimat nie do podrobienia
Mogłabym nurzać się w nim bez końca.. Porywa w równoległą parabolę świata, nie pozwala tak po prostu przejść obojętnie a potem tak po prostu zapomnieć – dziękuję Marku i proszę o cdn.
Dziękuję wszystkim za poczytanie i refleksje
Próbuję sobie wyobrazić książkę i podejrzewam, że nie jest łatwo napisać jej recenzję. A tu jaki piękny pomysł mamy – zachęciłaś mnie, Małgorzato
Miło mi