Warto czytać klasyków
24 października 2011, kategoria: Beata Wincza, liczba wyświetleń: 336
Jesień rzuca mi się na głowę i sprawia, że wcale nie tak głęboko ukryte czepialstwo wyłazi na światło dzienne; pokazuje pazurki, szczerzy ząbki i uśmiecha się złośliwie. Wychowałam się w szacunku dla słowa drukowanego. Od zawsze myślałam (i tu się nic nie zmieniło), że słowo drukowane powinno świecić przykładem. Nie mam tu na myśli ulotki w stylu; „Promocja! Przy zakupie jednej pary majtek spinacz do bielizny gratis.” Nawet jeśli chodzi o prasę tak zwaną codzienną, której cykl produkcyjny jest na tyle krótki, że wszystko się może zdarzyć, zachowuję się racjonalnie (czyt. elastycznie) i nie wieszam na niej psów. W przypadku książek jestem jednak całkowicie wyprana z poczucia humoru. I to bez płynu zmiękczającego skostniałe poglądy.
Nie okładka czyni książkę. Od czegoś co ma numer ISBN, co pretenduje do miana literatury wymagam dużo więcej niż atrakcyjnej obwoluty. Bardzo możliwe, że zatrzymałam się gdzieś w mrokach XX wieku i nie potrafię się dostosować do literackich standardów obecnie nam panujących. Łatwo jest popaść w grafomanię. Tym łatwiej jeśli ktoś jest mam sobie; sterem, żeglarzem i okrętem. Jeśli nie wisi mu nad głową wredny redaktor karzący w nieskończoność poprawiać, skracać i wyrzucać. Podobno, jak twierdzą znawcy przedmiotu, talent w jednym procencie składa się z tak zwanej weny. Reszta to po prostu ciężka harówa. Orka w słowach. Dobieranie ich do siebie tak żeby współgrały. To ciągłe eliminowanie zgrzytów. Trzeba dużo, naprawę dużo odwagi, żeby wydać coś drukiem. Blogowe czy nawet serwisowe pisanki zawsze można poprawić, wygładzić, uatrakcyjnić. Jeśli nic, absolutnie nic nie da się z nimi zrobić (a to się zdarza) w ostateczności jednym kliknięciem można je na zawsze wyczyścić ze wszystkich serwerów świata. Z drukiem tak się nie da. Na nic zdadzą się próby wykupienia nakładu. Co ma wisieć nie utonie. Pamiętacie zapewne bajkę o śpiącej królewnie. Nic to nie dało, że król mocą swojej władzy zarządził spalenie wszystkich kołowrotków. Królewna nie uciekła przed przeznaczeniem, i tak ukuła się wrzecionem. I tu się kończy analogia. Królewna tylko spała w oczekiwaniu na wybawcę. Przybył, pocałował i wszystko wróciło do normy. Gorzej z książką. Egzemplarze obowiązkowe trafiają do archiwów kilkunastu bibliotek w kraju. Wcale nie trzeba cudu żeby któryś nich przetrwał a treść na zawsze pozostała w niełaskawej pamięci ludzkiej i kiedyś ukuła niczym wrzeciono.
Zaśmiecanie bibliotek bylejakością powinno być surowo zabronione. Literaci i wydawcy… o trochę więcej szacunku dla czytelników proszę.
” – Brawo… oczytany jesteś… w klasykach! – uśmiechnął się na pełną gębę.
Za oknem było już zupełnie ciemno i kapela zaczęła grać „Jesienne róże”, gdy brunetka przytuliła się ciepło do grubego karka. Wtedy rozmówcy barmana po twarzy popłynęła łza, potem druga… trzecia… i rozpłakał się… siedząc nad swoim piwem. Gdy wychodzili z knajpy do siebie przytuleni, rozmówca barmana krzyknął;
- Nie będziesz z nią, na pewno…! Wszystko tylko pięknie się zaczyna, niestety – westchnął.
Gdy nie zwrócili na niego uwagi jeszcze wymamrotał pod nosem:
- Warto czytać klasyków, naprawdę… ”
J. Hebel*
Zgadzam się, warto czytać klasyków. Pod warunkiem, że robi się to uważnie, nie wpada w samozachwyt, pracuje nad warsztatem i co chyba najważniejsze nie ulega podszeptom wiernopoddańczych fanów gotowych bronić geniuszu domorosłego literata do końca.
*) źródło tekstu; http://mojaliteratura.blog.onet.pl/Tylko-glupcy-wierza-w-poranek,2,ID437818285,n
* Obraz Pamela Wilson
Komentarzy: 9 do wpisu Warto czytać klasyków
Zostaw komentarz
Kategorie
- Felietoniści (51)
- Aleksandra Stolarczyk (1)
- Aneta Bilska (12)
- Beata Wincza (5)
- Dominik Łaciak (1)
- Ewelina Morawska (3)
- Marek Piechocki (3)
- Małgorzata Południak (12)
- Miłosz Bagiński (2)
- Monika Stocka (1)
- Paweł Brzeżek (2)
- Piotr Mosoń (1)
- Łukasz Gamrot (1)
- Łukasz Kołodziej (4)
- Mistrz i Grafomanka (17)
- Grafomanka (9)
- Mistrz (8)
Kalendarz
Najczęściej czytane
- Artysta czy rzemieślnik - wyświetleń: 2 098
- Amatorki dobrej kawy w poszukiwaniu ulgi* - wyświetleń: 1 302
- Fwd: Mistrzuniu! Drogi! - wyświetleń: 1 196
- Grzech zaniechania i kultura masowa - wyświetleń: 1 155
- O krytyce, krytykach i krytykanctwie… - wyświetleń: 1 142
Mark Twain kiedyś powiedział: Klasyka to książki, które wszyscy chcą znać, ale nikt nie chce je czytać. Mam wrażenie, iż autor cytowanego bloga hołduje tej zasadzie.
No cóż,to ja w taki razie też zatrzymałam się gdzieś w mrokach XX wieku-uwielbiam czytać,klasykę również,ale nie grafomańskie wypociny!!!!!To co zacytowałaś woła po prostu o pomstę,żenujące!!!Pozdrawiam cieplutko i chyba jednak zostanę przy sprawdzonych autorach:)))
Ej, może stylistycznie ten tekst Hebela nie jest najlepszy (chociaż i tak lepszy od mojego), ale nie jest wcale taki zły. Przynajmniej dla mnie
Brak redaktorów w wydawnictwach, powoduje, że przechodzą gnioty. Wydawca wydaje dla kasy książki, nie dla idei
ale jakim cudem, przecież korektę się podpisuje, potem drugi raz się zatwierdza, jeju, no jak to tak?!
A takim, że korektor poprawia błędy ortograficzne, gramatyczne… Brak redaktora powoduje, że błędy semantyczne, syntaktyczne przechodzą i później ja te książki nadesłane palę w piecu, bo, co z nimi robić? Wydawca zaciera ręce, autor cały w skowronkach, czytelnik dostaje bełkot pozbawiony ortografów, bo korektorka sprawnie powstawiała przecinki. Brak redaktorów książek powoduje, że ukazują się gniot za gniotem… Kilka iventów i jest cudnie, niektórzy zamiast na kurs pisania idą na kurs mydlenia oczu czytelnikowi!
Dlatego mam taki stres w związku z moja książką. Dopóki leży w pliku w komputerze, zawsze mogę ją poprawić. Ale kiedy podpiszę umowę, to ..poszło…! Też ma na pewno kupę błędów wymagających korekty, ale czy ktoś to dobrze zrobi? Pozdrawiam
Ja tam wychodzę z założenia, że nie ma blogowania bez Szekspira nie znania… Trochę tak jak z malarstwem – Picasso też najpierw szlifował warsztat, szkicując to samo, co Rembrandt albo Renoir. Tylko później inaczej ujął, to co myśli. I czuje.
A co z Harrym Potterem? Czy to już klasyka XXI wieku? ;-P
Ja jednak wolałabym ” do grubego KARKA” się nie przytulać. Mógłby autor pochylić się nieco nad fleksją