Literatka na wyspie

5 października 2012, kategoria: Małgorzata Południak, liczba wyświetleń: 1 237

Co jakiś czas zdarza się, że połykam uczucie: nic nie jest ważne. Dzisiaj sobie poprzemawiam, bo nikt nie ma na mnie wpływu. Z różnych przyczyn, również z natury. Taka jestem i już – niezależna. Kto lubi, kiedy ktoś inny robi go bez zażenowania na szaro? Tak się mówi, podobno. Mogłabym dosadniej, ale sami użyjcie sobie tego słowa, najczęściej można je przeczytać na murze albo pod mostem w każdej części świata, w Dublinie też. Mój dziesięcioletni bratanek złapał krawat na oczepinach, czy to znaczy, że za rok się ożeni? Też coś.

Więc właśnie – anielskie cnoty i mniej anielskie – dzisiaj pogadamy o legendach, a może tak sobie tylko pogadamy, bo w końcu jestem zapchaj dziurą. W sztuce prymitywnej wystarczy, że zrobisz dziurkę w styropianie, wetkniesz wytatuowaną laleczkę, napchasz ją sernikiem i gwarantuję, że bez straty jej z tej dziury nie wyciągniesz. Nie wiem na czym polega sukces niektórych autorów, nie wiem na czym polegają ich wiersze; tutaj gdzie jestem i tak ich nikt nie zna, nawet o nich nie słyszano, a przekłady uważne z zasady za beznadziejne wyraziście ukazują sedno. Czyli: chcesz czytać poezję – to tylko w oryginale. Wszystkie zwroty akcji, modernistycznie powiększający się balon wypchany liryką współczesną, to absurd. Nic nie znaczy i nie liczy się nic oprócz rodzimych rynków, które zwalczają się wzajemnie albo promują własne środowiska, ewentualnie każdy ma coś do ugrania, zagrania, a przegrani odchodzą we własnych wierszach w siną dal. Ja sobie poszłam tu, gdzie jestem i mogę, jeżeli zechcę, wyjść do ludzi. Doświadczyć tego i tamtego. Ale muszę do nich gadać ich językiem i wstrząsnąć na tyle, by zechcieli mnie przygarnąć, mimo bardzo odległych manier. I nie wiem, czy rzeczywiście mi na tym zależy. Powinnam pogadać z kumplami, tylko gdzie oni są? Dobre wiersze zdarzają się rzadko, tak rzadko, że lepiej z tubylcami napiję się kolejnego stouta, posłuchamy muzyki i bezlitośnie skreślę z kalendarza kilka nazwisk. Czy ktoś się o mnie troszczy? Też coś! Ale mam cel i nie jest bez znaczenia, z kim będę szła w parze. Dobrze, że mój przyjazd do Irlandii został uwzględniony i za jakiś czas zadomowię się w tym klimacie, również poetyckim. Poproszona o współistnienie wpisuję się w legendę, a jaka ona będzie? Zobaczymy.

5 października 2012 Małgorzata Południak

Komentarzy: 2 do wpisu Literatka na wyspie

  1. Małgosiu, Ciebie nie trzeba poznawać aby Cię znać. Miałam tę niepowtarzalną radość poznać Cię osobiście, chociaż na krótko zaistniałaś w moim życiu i…trwasz w nim nadal. Poprzez swoje wiersze, poprzez felietony… Słowo napisane daje tak wiele, a niedosyt, który się czuje chwilę po przeczytaniu słów, uzupełniam świadomością, że to nie ostatni raz. Że to nie ostatnie słowo:)

  2. ade dnia 15 czerwca 2013
  3. Olu, miło mi :) i wciąż dziękuję, że jesteś :*

  4. Małgorzata Południak dnia 26 lipca 2013

Zostaw komentarz